0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×

Miasto drobnych cwaniaczków, kieszonkowców i aroganckich kelnerów. Nieustannie zatłoczone i głośne, gdzie nawet „tanie” wino potrafi być drogie. To zdanie jest tak samo prawdziwe, jak to, że fiat 500 jest małym i ciasnym samochodem. Jednocześnie o „pięćsetce” można powiedzieć, że jest piękna, co jest prawdą niepodważalną, jak dogmat o nieomylności kolejnych rezydentów Watykanu. Tak samo można opisać Wieczne Miasto. Rzym potrafi zaskakiwać, pozytywnie!
Pierwsza wizyta w Rzymie będzie z pewnością niezapomniana. Co zrobić, aby te wspomnienia były przyjemne, jak widok kąpiącej się w fontannie di Trevi, Anity Ekberg w „La Dolce Vita” Felliniego? Poniżej kilka praktycznych rad, które pozwolą uniknąć losu nieszczęśnika porwanego przez zombie z powyższego zdjęcia.

Po pierwsze: przyjedź tu poza sezonem
Wysoki sezon w Rzymie to niezmierzone legiony turystów, przemierzające miasto pod dyktando przewodników Lonely Planet. Od jednej atrakcji do drugiej, karnie udeptujące bruk rzymskich ulic. Tłok i ścisk nie do zniesienia, odbierający przyjemność obcowania z uroczym i przyjaznym miejscem.

Watykan. Pusto jak w... listopadzie

Watykan. Pusto jak w… listopadzie

Wysoki sezon to także wysokie ceny w restauracjach i wysokie temperatury. Obie rzeczy nieznośne, na każdym kroku uprzykrzające życie prostolinijnego turysty. Tak, wysoki sezon zdecydowanie jest zły.
Jaki jest najlepszy czas na wizytę w stolicy Włoch? Dobrze przyjechać tu wczesną wiosną (marzec-kwiecień) lub późną jesienią (październik-listopad). Tłok na ulicach jest wtedy mniejszy, ceny bardziej akceptowalne, a serwis we wszelkiego rodzaju jadłodajniach jakby bardziej uprzejmy.

IMG_1104
Po drugie: odwiedzaj atrakcje z umiarem

Rzym jest pełen atrakcji turystycznych, w czasie weekendowego wypadu, nie sposób obejrzeć ich wszystkich. Lepiej z listy „must be” wybrać kilka najbardziej nas interesujących, niż tracić czas na pośpieszne odwiedzanie wszystkich miejsc, wspomnianych w przewodniku. Jeśli Ci się tu spodoba, z pewnością tu wrócisz, aby poznać miasto dokładniej.

Piazza Navona

Piazza Navona

Wybierz nocleg w centrum miasta (np. w okolicach placu Campo di Fiori), wówczas większość atrakcji jest w zasięgu powolnego spaceru, nietrwającego dłużej niż trzydzieści minut. Koloseum (liczący 2 tysiące lat Amfiteatr Flawiuszów), Państwo Watykańskie, Piazza Campidoglio (zaprojektowany w 1550 roku przez Michała Anioła), historyczne place (Navona, Campo di Fiori, Farnese), Piazza del Popolo, Panteon i Fontanna di Trevi. Mieszkanie w centrum pozwoli zaoszczędzić na czas i pieniądze na dojazdy do centrum, a miasto poznasz z najlepszej perspektywy, własnych nóg.

Basilica Papale di Santa Maria Maggiore

Basilica Papale di Santa Maria Maggiore

Po trzecie: zejdź z trasy, czyli Rzym Alternatywny

Zatybrze (Trastevere), czyli dzielnica położone „za Tybrem”. Mimo że coraz chętniej odwiedzana przez turystów, wciąż stoi w opozycji do prawej strony miasta, z jego wszystkimi atrakcjami. Jest, zachowując proporcje, jak Krakowski Kazimierz do Rynku Starego Miasta w Krakowie. Dostać się tu najlepiej przez przepiękny Ponte Sisto.

Zatybrze (Trastevere) - trochę inne Wieczne Miasto

Zatybrze (Trastevere) – trochę inne Wieczne Miasto

Kiedyś była to dzielnica biedoty, marynarzy i przestępców, dziś kusi artystycznym klimatem wąskich uliczek, bezpretensjonalnymi knajpkami i restauracjami. W niedzielny ranek jest tu pusto jak w styczniu na plaży Rimini.

Warto dać się zgubić rano w labiryncie uliczek, koniecznie zjeść pizzę na wagę (al taglio) w La Renella przy Via dei Moro na drugie śniadanie i skosztować mięs w trattorii Da Augusto (Piazza de’ Renzi, 15), a następnie odwiedzić Piazza di S. Maria in Trastevere – miejsce, które jest sercem dzielnicy. Przy placu znajduje się jeden z najstarszych kościołów w Rzymie – Basilica di Santa Maria in Trastevere oraz kościół San Pietro di Montorio.

Rzym, Zatybrze (Trastevere)

Rzym, Zatybrze (Trastevere)

Aby zachować równowagę pomiędzy tym, co dobre dla ciała i ducha, przekraczając główną ulicę Zatybrza (Viale di Trastevere), trafimy na największy rzymski targ Porta Portese. To ciągnący się przez cała via Portuense targ ze wszystkimi niepotrzebnymi rupieciami i tanią odzieżą – tu zakrzywia się czasoprzestrzeń – czas mija, a pieniądze uciekają – niewiadomo, kiedy i jak.
Zmęczony zakupami przyjmuję pozycję obserwatora w kawiarni Nievo 51 (tamże). Włoskie śniadanie okazuje się tu być mocno kaloryczne. A żeby poczuć klimat Zatybrza najpełniej, koniecznie trzeba przyjść tu wieczorem i usiąść w jednej z wielu kawiarni i pochylić się nad dzbankiem po brzegi wypełnionym lekkim vino della casa.

Po czwarte: jedz i pij tanio

Kulinaria w stolicy to temat na kilka rozdziałów, ograniczeni budżetem poruszamy się w klimatach low-costowych, ma być „po taniości”, choć tanio, nie znaczy wcale, że będzie niesmacznie. Kilka monet o niskim nominale pozwoli zaspokoić głód na długie godziny.
Będąc we Włoszech, jadamy lokalnie, jeśli pizza, to tylko ta sprzedawana „z metra” (al taglio). Tańsza od klasycznej pizzy podawanej na talerzu w trattorii, tu w zaledwie kilku wersjach (z cukinią, serami, bakłażanem lub cebulą). Zasada „less is more” (mniej znaczy więcej) sprawdza się także w tutejszej gastronomi – najlepsze są placki z najmniejsza ilością dodatków, szczególnie margherita lub marinara (ser, pomidory, czosnek, bazylia). Kaloryczny kawałek będzie kosztował nie więcej niż 2-3 euro.

Ręcznie robiony makaron w „Pasta Imperiale”

Ręcznie robiony makaron w „Pasta Imperiale”

Tradycyjnie, należy wybierać lokalne obskurne, straszące wyglądem i podłogą zalaną tłuszczem, za to z tłumem miejscowych, spożywających w pośpiechu swoje pranzo (obiad). W okolicy piazza Campo di Fiori jest, co najmniej kilka miejsc, które serwują dobrą i tanią pizzę al tagilo: Forno na samym placu, lokal bez nazwy na rogu via del Biscione i Piazza Pollarola, leżący po sąsiedzku PizzamoR czy La Boccaccia na vie di Biscione.
Na Zatybrzu warto udać się do La Renella Panificio przy Via del Moro. W niedzielne przedpołudnie tłoczno tu jak na krakowskim placu Nowym, gdzie przekupki zachwalają swoje tekstylia, a powietrze pachnie świeżym, ledwie wyjętym z pieca pieczywem.

Rzym, Forno na Campo di Fiori

Rzym, Forno na Campo di Fiori

Dla przełamania monotonii cienkiego placka z przeróżnymi dodatkami, warto zajrzeć do mikroskopijnego lokalu Pasta Imperiale przy via Coronari, w pobliżu Piazza Navona. Choć okolica to zagłębie taniego i tandetnego jedzenia, tu fast food znaczy COŚ. Podają tu pyszne, robione na miejscu makarony z wraz z domowymi sosami. Siedzi się tu na za wysokich, nie wygodnych stołkach, między ladą a kuchnią, kucharz sypie mąką w twarz czy w talerz – bez znaczenia. Najedzeni, sięgając kulinarnego absolutu, wychodzimy w ciepła noc, strzepując z odzieży resztki białego proszku.

Rzym, Pasta Imperiale przy via Coronari

Rzym, Pasta Imperiale przy via Coronari

Mięsożercy niech skierują swe kroki do leżącej na Trastevere restauracji Da Augusto (Piazza de Renzi) – obskurne wnętrze odrzuca, stolik będziecie zapewne dzielić z nieznajomymi, a szorstka kelnerka rachunek wypisze Wam na obrusie, ale warto, po stokroć warto stracić tam 20 czy 40 euro.

Po piąte: rezerwuj bilet na kolejną podróż

Bo wrócisz tu szybciej, niż myślisz!

Informacje praktyczne:

Jak dojechać? Najlepszy wybór to podróż lotnicza, jest najszybsza i najmniej męcząca. Bezpośrednio do Rzymu latają linie LOT, Alitalia oraz linie nisko-budżetowe: Ryanair czy Wizzair.
Rzym posiada dwa lotniska: Fiumicino (FCO) oraz Ciampino (CIA).

Sprawdź, na jakie lotnisko przylatujesz. Jak dojechać z lotniska do miasta? Tu znajdziesz praktyczny poradnik.
Gdzie spać? Miasto oferuje bardzo wiele miejsc noclegowych, dobrą i tanią alternatywą – szczególnie, jesli podróżuje się w grupie czterech lub więcej osób, jest wynajęcie apartamentu w centrum miasta (casamundo.pl). Tygodniowy koszt pobytu dla jednej osoby wynosi kilkaset złotych. Atrakcyjna cena w porównaniu np. z cenami hoteli w centrum.


https://facetzprzepisem.com/2015/12/15/rzym-na-weekend/