0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Filament.io Made with Flare More Info'> 0 Flares ×

Wczoraj ledwie wrociłem z gościnnej Gruzji, dziś wrzucam zaległy materiał po wizycie w lutym w Buenos Aires. Miłej lektury!

Zakochać się w Buenos Aires jest łatwo. Znacznie trudniej jest wyjechać stąd bez żalu, za to z pewnym postanowieniem powrotu do tego niezwykłego miejsca. Najbardziej europejskie miasto w Ameryce Południowej, gdzie włosko-hiszpański sznyt jest widoczny na każdym kroku, urzeka od pierwszego spojrzenia.

Raj utracony
Sto lat temu z dużym okładem, do tutejszego portu dzień w dzień przypływały statki z imigrantami ze starego świata. Szukali tu oni szansy na nowe, lepsze życie, wielu z nich miało polskie korzenie. Nie tak trudno trafić na mieszkańca, który w 3. lub 4 pokoleniu miał polskich przodków. Porteño – człowiek [przybywający, urodzony] w porcie – tak zwykło się nazywać tych mieszkańców Buenos Aires.

Centrum Buenos Aires to niezliczona ilość kawiarni. W słynnej Café Tortoni przy Avenida de Mayo 825, nasiąkam klimatem miasta – rezydentem był tu m.in. Witold Gombrowicz. Czy „Dziennik” byłby dziełem innym, gdyby statek na którym przybył pisarz, zakończył rejs w porcie w Nowym Jorku lub Montevideo? Ile zdań i akapitów autora „Trans-atlantyku” powstało w tym właśnie miejscu?

Śniadanie w Buenos Aires: cafe con leche i medialunas

Śniadanie w Buenos Aires: cafe con leche i medialunas

Siedząc nad filiżanką cafe con leche i medialunas (ciastko, podobne do croissanta, lecz mniejsze i bardziej słodsze – typowe śniadanie w Buenos) obserwuję miasto marudnie budzące się do życia. Bez pośpiechu, bez gwałtowności przypisanej do metropolii, porteños zaczynają kolejny dzień od wypicia kawy w ulubionej kawiarni. Kolejny leniwy dzień kończącego się lata…

Kawiarnia Café Tortoni, choć piękna i słynna, jest miejscem uschniętym, wyprutym z emocji. Spotkać można tylko turystów z błyszczącymi od nowości okładkami przewodników Lonely Planet w dłoniach, którzy zamiast legendy otrzymują zabalsamowane truchło minionych czasów. Sto metrów stąd, po drugiej stronie Avenida de Mayo, w starej kawiarni bez nazwy, której meble pamiętają czasy prezydenta Perona, jest prawdziwe życie i gwarancja, że poza hiszpańskim innego języka usłyszeć tam nie sposób, a portfel nie zostanie zbyt szybko osuszony z peso.

Kawiarnia w Buenos Aires. Turyści tu nie zaglądają

Kawiarnia w Buenos Aires. Turyści tu nie zaglądają

Jest coś niezwykłego w podróżowaniu do miejsc, których nie da się odwiedzić bez skorzystania ze statku lub samolotu. Podróż bez oderwania stóp od stabilnego podłoża daje – niezależnie od pokonanej odległości – mniej lub bardziej namacalną więź z miejscem rozpoczęcia podróży. Gwarantuje bezpieczeństwo – czasem iluzoryczne – choć zawsze z możliwością zawrócenia z drogi. Inaczej niż w podróży na wyspy czy inny kontynent, oddzielony tysiącem kilometrów niespokojnego oceanu. Fizyczna bariera sprawia, że odległy ląd, oddzielony tysiącami kilometrów wody, sam w sobie jest pociągającą egzotyką.

Spacer po Buenos Aires – mimo europejskich konotacji spotykanych na każdym kroku – przynosi nieustająco uczucie bycia na końcu świata. Jest podobnie, ale jednak inaczej, to nie są namacalne dowody, to raczej podskórna świadomość fizycznej bariery pomiędzy tu i tam.

San Telmo i La Boca – tango i Diego
Większość atrakcji Buenos Aires znajduje się w przyjemnej dla piechurów odległości – rozciąga się od pocztówkowo kolorowej dzielnicy La Boca (uwaga, niezbyt bezpiecznie), poprzez artystyczne San Telmo, biznesowo-turystyczne Microcentro (lub szerzej, jako Monserrat), San Nicolas, Retiro oraz Palermo.

 Murale w San Telmo

Murale w San Telmo

Buenos Aires to oczywiście tango, a dzielnica San Telmo to centrum tego tanecznego wszechświata. Położona kwadrans spaceru z Microcentro, jest zupełnie inna od dzielnicy eleganckich kamienic, banków i biur. Zabudowa jest tu niższa – często jedno czy dwupiętrowa, bardziej zaniedbana z ziejącymi dziurami, czekającymi na wypełnienie betonową, szarą plombą. Za dnia, senne i zaspane, budzi się wieczorem, by nocą ukazać pełen kunszt tancerzy. Tańczy się tu wszędzie, a wiele restauracji robi pokazy tańca dla turystów. Na każdym kroku można także spotkać kluby prezentujące profesjonalne pokazy tango show.

Talent i perfekcja najlepszych par blednie przy milondze. Milonga to miejsce, gdzie amatorzy przychodzą potańczyć tango. Młodzi, starzy, w dowolnym stroju, tańczą – wciągając kolejne pary w spontaniczne przeżywanie muzyki. Widok pary tańczących siedemdziesięciolatków wzrusza bardziej niż tragiczne losy Evity Peron. Najsłynniejsza milonga odbywa się w każdą niedzielę w centrum San Telmo – na Plaza Dorrego.

San Telmo

San Telmo

San Telmo pełne jest tanich hoteli i hosteli, małych knajpek i kameralnych zaułków, sprzyjających niespiesznemu poznawaniu miasta. To wszystko buduje atmosferę dzielnicy przyjaznej mieszkańcom i turystom, i obok Monserrat jest najprzyjemniejszym miejscem w Buenos Aires.

La Boca. Domki o kolorowych fasadach to prawdopodobnie najpopularniejszy obrazek kojarzący się z Buenos Aires. W rzeczywistości to ledwie część El Caminito pośród podupadłej dzielnicy portowej o złej reputacji. I mistrzostwo turystycznego marketingu – jak z kilku kolorowych kamienic obitych blachą, zrobić symbol dużej metropolii. Kto posiądzie tę wiedzę i wykorzysta ją gdzie indziej, będzie żył w luksusie i dostatku. Legendę tego miejsca potęguje postać Diego Maradony – kto wie – bodaj najlepszego piłkarza globu, który w miejscowym Boca Juniors grał aż przez pięć sezonów.
Poza kolorowym centrum, pełno jest brzydkich kamienic, niebezpiecznych nie tylko po zmroku, co nawet w ciągu dnia. Najbezpieczniej przyjechać tu taksówką, a kto nie potrafi odmówić sobie tu spaceru z sąsiedniego San Telmo prosi się o kłopoty.

Daleko od wody
Choć stolica Argentyny leży nad szerokim ujściem La Platy, to centrum miasta jest odwrócone do wody plecami. Namiastkę dużej wody można poczuć w dzielnicy Puerto Madero. To niejednoznaczne do określenia miejsce i jakże inne od miasta, które poznało się wcześniej.

Puerto Madero, Buenos Aires

Puerto Madero, Buenos Aires

Pełno tu wysokich apartamentowców, hoteli i drogich restauracji. To miejsce zamieszkania bogatych mieszkańców miasta, dla reszty jest celem weekendowych pikników na zielonych i równo przyciętych niczym w londyńskim Hyde Parku trawnikach. W opozycji do architektury stali i szkła, warto zwiedzić położone nad dokami odrestaurowane ceglane magazyny portowe, w których obecnie mieszczą się modne restauracje. Stare z nowym łączy nowoczesny Puente de la Mujer (Most Kobiet), skąd łatwo trafimy na promenadę i do rezerwatu ekologicznego Costanera Sur – kawałek dziczy w centrum, pozwalającego przyjemnie odpocząć od zgiełku miasta.

Puerto Madero

Puerto Madero

Alternatywą dla ugładzonego i czystego Puerto Madero są parki – najwięcej z nich znajduje się w modnej i drogiej dzielnicy Palermo. Najpiękniejszy to zdecydowanie Jardin Japonese (wyjątkowo, wstęp jest płatny 50$ (ok. 20 zł)), Jardin Botanico – mały, z piękną palmiarnią w środku oraz park wokół Planetario Galileo. Parki najlepiej odwiedzać poza weekendami, kiedy są one oblegane przez porteños.

Puerto Madero

Puerto Madero

Spokój i ciszę z pewnością można znaleźć (nawet w weekendy) na tutejszych cmentarzach. Nawigacja turystycznych autokarów kieruje je w stronę najsłynniejszego z nich – Recolety.

Recoleta jest ostatnim adresem dla wielu bogatych i możnych obywateli Argentyny. Spoczywają tu prezydenci, naukowcy, ludzie sztuki i sportu. Każdy ze zwiedzających chce obejrzeć, sfotografować, a czasem nawet dotknąć grobowca rodziny Duarte, w którym pochowana jest María Eva (Evita) Duarte de Perón. Turyści nie dają jej spokoju nawet 60 lat po śmierci. Evita zmarła na raka w wieku 33 lat, a jej ciało zostało zabalsamowane i wystawione na widok publiczny aż do przewrotu wojskowego w 1955 roku, który obalił jej męża – Juana Perona. Ciało Evity zostało wówczas przeniesione do Mediolanu we Włoszech i tam pochowane. W 1971 dokonano ekshumacji i przeniesiono ciało do Hiszpanii. W 1974 Evita została ostatecznie pochowana na cmentarzu Recoleta.

 Cmentarz Recoleta

Cmentarz Recoleta

Warto także odwiedzić cmentarz narodowy Chacarita, nie tak popularny jak Recoleta. Mimo ogromu zapewnia spokój i brak dzikich tłumów turystów szukających ciała Evity.

Każde duże miasto ma swój pchli targ, najsłynniejszy w stolicy jest niedzielny targ na ulicy Defensa. Ciągnie się on przez całą jej długość – od Plaza de Mayo do Plaza Dorrego w dzielnicy San Telmo. Kupić tu można wszystko, co niepotrzebne i za drogie. Targ jest bardziej atrakcją turystyczną, magnesem przyciągającym turystów z ich portfelami wypełnionymi pesos. Najlepszą pamiątką są wyroby ze skóry lub matero (naczynie do picia yerba mate).

Targ przy Defensa w San Telmo

Targ przy Defensa w San Telmo

Targ, na który turyści trafiają rzadko, to odbywający się w weekendy pchli targ dookoła parku Parque Centenario. Nie ma tu straganów z tandetnymi pamiątkami. Pełno za to wyciągniętych ze strychów i piwnic klamotów i niepotrzebnych śmieci, pośród których można trafić na skarby.

Nie tylko Buenos
Kto żyw w weekend ucieka z gorącego Buenos do jego satelickich przyległości. Nad rzekę, nad wodę. Tigre to przedmieścia miasta, oddalone o trzy kwadranse drogi kolejką podmiejską, znane z licznych restauracji, pubów, sklepów i mini parków rozrywki.

Tigre

Tigre

To, co jednak najciekawsze w Tigre, najlepiej widoczne jest z wody. Pocięty kanałami i rzekami jak Amsterdam solidny kawał ziemi stał się przystanią (dosłownie!) dla zmęczonych hałasem mieszkańców metropolii. Zielona wyspa skrywa setki małych, kolorowych domków, do których można dostać się jedynie motorówką. Całość sprawia wrażenie nie mniejsze niż weneckie kanały, z tą różnicą, że zamiast przeglądających się w wodzie kamienic są tu duże działki z domami letniskowymi – często całorocznymi. Cudownie spokojne i bezpieczne miejsce, niczym kozetka u ulubionego psychiatry.

To nie jest kraj dla wegetarian
Kuchnia argentyńska jest solidna i tak prosta, jak poglądy na życie gaucho pędzącego swoje bydło przez pampę. Jej podstawą jest wołowina, która jest tu doskonała. Szczęśliwe krowy hasają po pampie, dając swym właścicielom nie tylko mleko, lecz przede wszystkim doskonałe mięso.
Jednym z najpopularniejszych dań jest milanesa. Danie, które bardzo przypomina naszego polskiego schabowego. Mięsem w panierce zajadają się tu wszyscy, osiągając mistrzostwo w jego przyrządzaniu, w niezliczonej ilości wariacji.

Milanesa a’la napolitana

Milanesa a’la napolitana

Milanesa to płat mięsa wołowego, wieprzowego lub kurczaka, otoczony w panierce z bułki tartej (pan rallado) i smażony w oliwie lub oleju. Mięsa nie macza się w jajku, elementem wiążącym jest krew spływająca z mięsa.
Wielkością jest zbliżony do legendarnych kotletów z zakładu p. Endziora, na krakowskim Placu Nowym. Jedna porcja jest w stanie zaspokoić głód dwóch mężczyzn. Kotleta podaje się na wiele sposobów – w barze Retro przy Plaza de los dos Congresos (butelka malbeca w cenie piwa – żyć nie umierać) można skosztować milanesę na grubość kciuka, w Tigre mięso było niewiele grubsze od kartki papieru, ale zawsze smakowało wyśmienicie. Co ciekawe, mięsa nie traktuje się tu tłuczkiem, tylko ściska drewnianą praską.

Milanesa con papas fritas

Milanesa con papas fritas

Milanesa jest przygotowywana na wiele sposobów: milanesa simple, jako kotlet w panierce (obowiązkowo z ćwiartką cytryny do skropienia), z frytkami (milanesa con papas fritas) lub milanesa a’la napolitana to kawał mięsa z roztopionymi plastrami mozzarelli, sosem z pomidorów (lub pomidorami) oraz szynką. Nazwa pochodzi od restauracji Napoli w Buenos Aires, gdzie po raz pierwszy tak przyrządzona milanesa została podana.

Dla drwali jest za to milanesa w wersji hard, z grubym na kciuk plastrem wołowiny w panierce, z serem, boczkiem i jajkiem sadzonym na wierzchu. Do tego dwie garści frytek i liść sałaty. To jest wyzwanie! To jak godzinny bieg pod górę po całodziennej pijatyce. Milanesa de pollo to z kolei kotlet z mięsem z kurczaka, zamiast wołowiny ze wszystkimi wariacjami powyżej.

Parilla completa

Parilla completa

Asado, to nie tyle kolejne danie, co spotkanie znajomych i przyjaciół przy stole. To czas, kiedy przy dobrym jedzeniu i czerwonym winie (najlepiej z gatunku malbec) można spotkać się z przyjaciółmi. Asado to grillowana na specjalnym ruszcie (parilla) baranina lub wołowina. W menu restauracyjnym danie funkcjonuje pod nazwą parilla. Parrillada completa to uczta dla głodnych, w jej skład wchodzą mięsa, podroby (nerki, jelita, flaczki), wieprzowa kiełbasa chorizo i morchilla – rodzaj kaszanki. Porcja dla dwóch osób kosztuje 230$ (100 zł).

Milanesa completa - starczy dla dwóch drwali i jeszcze zostanie

Milanesa completa – starczy dla dwóch drwali i jeszcze zostanie

Smaczna wołowina jako mielony kotlet ląduje w popularnych tu także hamburgerach – hamurgesa completa (bułka, kotlet wołowy, sałata, stopiony żółty ser, boczek i sadzone jajko) definiuje na nowo pojęcie fast foodu i hamburgera.
Na deser obowiązkowo flan z kremem dulce de leche. Niepozorny i rozkosznie słodki jest najpopularniejszym deserem w Ameryce Południowej, zrobiony na bazie słodzonego mleka, jajek i cukru.

Flan

Flan

Jeśli argentyńskie kolacje (asado w szczególności) są rozpustą – prostą jak „Obelisco” drogą do notorycznego popełniania piątego grzechu – to śniadania są jak wyczekiwany postój na tzw. siku w długiej podróży. Śniadania to pokuta za grzech obżarstwa popełniany tutaj co wieczór, niezbędna pauza od kulinarno-hedonistycznych uniesień. Kawa (cafe con leche) oraz rogaliki medialunas zapewniają wytchnienie dla żołądka i energię do wczesnego popołudnia. W hotelach dodatkowo otrzymać można plasterek żółtego sera i wędliny.

Dolar w Buenos jest niebieski
Amerykański dolar ma w Buenos Aires kolor niebieski. Istnieją dwa kursy wymiany – oficjalny i czarnorynkowy. Bankomat lub bank za każdego amerykańskiego dolara (U$S) wypluje maksymalnie osiem argentyńskich peso ($). U konika w centrum można otrzymać aż dwanaście peso za dolara. Wymiana jest bezpieczna, jeśli zachowa się podstawowe środki bezpieczeństwa, choć minimalna znajomość liczebników w języku hiszpańskim i duża pewność siebie jest wskazana. Należy także dokładnie przeliczyć wartość banknotów, które otrzymamy w zamian za dolary lub euro.

Pieniądze najłatwiej wymienić w okolicy Avenida de Mayo oraz pobliskiej, słynnej z butików ulicy Florida, gdzie konik zaprowadzi Was do niepozornej budki, kiosku lub eleganckiej kamienicy, gdzie dokonuje się wymiany.

Jak dojechać?
Nie ma bezpośrednich połączeń z Polski do Buenios Aires, najlepiej wybrać ofertę jednego z europejskich przewoźników lotniczych. Wiele promocji do Ameryki południowej oferuje Air France i KLM. W tych drugich warto wybrać na długich trasach bardzo atrakcyjną cenowo ofertę „Economy Comfort”. To przede wszystkim znacznie więcej miejsca na nogi oraz fotel z możliwością pchylenia oparcia do 45 stopni. To się przydaje w trakcie 14 godzin lotu.

Lecąc z Europy lub z innego kraju, ląduje się na lotnisku Ezeiza – położonym kilkanaście kilometrów od centrum miasta. Jest kilka sposobów, aby dostać się do miasta: drogie taksówki miejskie (400 $) – charakterystyczne, żółto-brązowe – lub taksówki z korporacji lotniskowej (400 $). Najlepszym sposobem jest skorzystanie z usług przewoźnika Tienda Leon (tiendaleon.com). Przy wyjściu z terminalu, na lewo, dobre 300 metrów. Busem można dojechać do głownego dworca Buenos Aires Retiro lub do ścisłego centrum – pod pomnikiem Obelisco. Koszt 100-160 $, bezpłatne wi-fi w busach, czas przejazdu 30-60 minut w zależności od pory dnia.

Poruszanie się po mieście ułatwia rozbudowana sieć metra oraz autobusów. Warto zaopatrzyć się w metrze w kartę SUBE elektroniczny bilet ważny w metrze i komunikacji miejskiej, który doładować można na każdej stacji metra.
Wieczorem i w nocy można korzystać z charakterystycznych żółto – brązowych taksówek. Ceny za przejazd są mniejsze lub porównywalne z cenami w Polsce.

Gdzie spać
Buenos Aires oferuje olbrzymią ilość noclegów w każdej kategorii cenowej. Najlepiej szukać noclegów w Microcentro lub San Telmo (dużo tanich hoteli i hosteli).
Uwaga, na wyższych piętrach problem z ciśnieniem wody w łazienkach jest powszechny.

Ambasada RP w Republice Argentyńskiej
Argentyna, Buenos AiresAlejandro Maria de Aguado 2870, C 1425 CEBTelefon: +54 11 4808 1700

 


https://facetzprzepisem.com/2015/05/01/buenos-aires-miasto-do-zakochania/